Niedziela Gaudete – żywioły i sandały

Łk 3,10-18
Przekład: 

10 I wypytywały go tłumy, mówiąc: „Co więc mamy zrobić?”

11 Rozsądziwszy zaś mówił im: „Kto ma dwie koszule, niech odda nie mającemu i kto ma jedzenie, podobnie niech czyni”.

12 Przyszli zaś i celnicy, aby się ochrzcić, i powiedzieli do niego: „Nauczycielu, co mamy zrobić?”

13 On zaś powiedział do nich: „Nic więcej ponad to, co wam nakazane, nie wykonujcie”.

14 Wypytywali go i służący w wojsku, mówiąc: „Co mamy zrobić i my?” I powiedział im: „Nikogo nie przetrząsajcie i nie szykanujcie, ale zadowalajcie się swoim żołdem”.

15 Kiedy zaś lud wyczekiwał i wszyscy w sercach swoich rozumowali o Janie, czy może [to] on jest Mesjaszem, 16 Jan odpowiadał, mówiąc wszystkim:

Ja wodą was chrzczę, przychodzi jednak silniejszy ode mnie, któremu nie jestem zdolny rozwiązać rzemienia sandałów Jego; On was ochrzci w Duchu Świętym i w ogniu.

17 Jego wiejadło w ręku Jego, by wyczyścić Jego klepisko i zebrać ziarno do Jego spichlerza, plewy zaś spali niegasnącym ogniem.

18 Do wielu także i innych [rzeczy] wzywając, zwiastował dobrą nowinę ludowi.

Uwagi: 

11-14 Wszystkie odpowiedzi Jana na pytanie „Co mamy zrobić?” dotyczą kwestii własności i pieniędzy, co wiąże się ściśle z wezwaniem do zaniechania nadużywania ziemskiej władzy i do solidarności z potrzebującymi. Jezus również zadawał się z celnikami (np. z Mateuszem) i z żołnierzami (setnik, którego sługę uzdrowił). Są oni pośrednikami pomiędzy władzą ziemską a Królestwem Niebieskim. Reprezentują panowanie Rzymian (żołnierze) oraz żydowskich przywódców sprzymierzonych politycznie z Rzymem (celnicy, uważani za ograbiających własny naród na korzyść własną oraz najeźdźcy). Są reprezentantami tych, którzy ostatecznie doprowadzają do śmierci zarówno Jana Chrzciciela, jak i Jezusa. I właśnie te dwie grupy, najściślej zawodowo powiązane z ziemską władzą i tyranią, są miejscem głoszenia Królestwa Niebios. (O relacjach pomiędzy Królestwem Niebios a ziemską tyranią dynastii herodiańskiej pisałem tydzień temu, w drugą niedzielę Adwentu).

15 „W sercach rozumowali” (en kardiais dialogidzeto) – dokładnie ten sam zwrot pojawia się w omawianej już perykopie uzdrowienia paralityka (Łk 5,17-26), gdzie „rozumującymi w sercach” (Łk 5,21-22) są oskarżający Jezusa faryzeusze. W pozytywnym znaczeniu czasownik ten występuje, w odniesieniu do Maryi, w wydarzeniu Zwiastowania (Łk 1,29).

16-17 Rolniczy obraz ręcznego oddzielania ziarna od plew: po wymłóceniu zboża podrzuca się je energicznie na silnym wietrze wiejadłem – narzędziem przypominającym trochę widły albo łopatę. Plewy – jako lżejsze – odlatują niesione wiatrem, pozostawiając oczyszczone ziarno.

Obraz przemawia do wyobraźni słuchaczy konkretnymi, znanymi im realiami. Nie jest to jednak tylko przygodna ilustracja, którą można zamienić na dowolną inną metaforę. Pojawiają się tu cztery żywioły: wiejący wiatr (po grecku to samo słowo pneuma oznacza wiatr oraz Ducha Świętego), niegasnący ogień, w który wpadają porywane wiatrem plewy (również znak Ducha Świętego, ale i Boga Ojca – sąd Boży), woda chrzcielna (nawet jeżeli nie ma jej w tekście samej przypowieści, to przecież przypowieść ta jest chrzcielną katechezą) oraz ziemia, zobrazowana tutaj przez klepisko (dosłownie mowa o oczyszczeniu klepiska, a nie ziarna). Wydaje się więc, że rolnicza metafora ma wymiar kosmiczny. Odnosi się ona do całego stworzenia poprzez żywioły (również przez ludzką pracę na roli z żywiołami powiązaną, skoro z Księgi Rodzaju wynika, że praca na roli jest udziałem człowieka w dziele stworzenia) oraz – jednocześnie – do zbawienia, które jest tego stworzenia oczyszczeniem.

16 Rozwiązywanie rzemyka u sandałów to rytualny gest żydowski, wyrażający odstąpienie pierwszeństwa do poślubienia wdowy po zmarłym bracie (Pwt 25,5-10; Rt 4,1-11). Wdową jest tutaj Izrael, który staje się Kościołem, a pierwszeństwo należy oczywiście do Jedynego Mesjasza, czyli Jezusa. Pwt i Rt jednak różnią się między sobą w ważnych szczegółach: w Pwt 25,9 sandał rezygnującego z prawa lewiratu zdejmowany był przez wdowę, w Księdze Rut natomiast (Rt 4,7) krewny wdowy zdejmuje go samemu, przekazując następnie Boozowi – przyszłemu mężowi Rut. W Ewangelii jest jeszcze inaczej: Jan Chrzciciel mówi, że nie jest godzien rozwiązać rzemienia sandałów Jego, czyli samego Jezusa. Mamy więc przynajmniej dwa możliwe, komplementarne odczytania (drugie byłoby ewentualnym uzupełnieniem pierwszego):

  1. Jezus ma prawo do poślubienia wdowy-Izraela jako najstarszy jej krewny i Jan mówi, że nie jest zdolny wyrwać Mu tego prawa. Jest to interpretacja ogólnie przyjęta i najbardziej prawdopodobna. Szerzej o niej tutaj: Sandały Oblubieńca oraz tutaj: Sandały.

  2. Ponieważ Jan jest o sześć miesięcy starszy od Jezusa, to Jan miałby rzekomo – w rytualnym sensie – prawo pierwszeństwa do poślubienia Izraela. Nie jest jednak godzien własną siłą nawet tego prawa odstąpić przez przekazanie Jezusowi własnego sandała („sandała Jego”), który i tak należy się tylko Chrystusowi. Jest tak mały, że nie ma żadnej władzy, nawet władzy wzbudzania w sobie samym postawy pokory. Ta interpretacja zasadza się na fakcie, że w Starym Testamencie sandał zdejmuje albo sam zrzekający się małżeństwa (Księga Rut), albo wdowa (Księga Powtórzonego Prawa), natomiast nie ma tam sytuacji, w której sandał byłby zdejmowany przez rzeczywistego albo domniemanego rywala. Z tej różnicy wyniakałby ważny wniosek, że nawet pokora Jana pochodzi od Samego Jezusa. Wniosek ten, podobnie zresztą jak cała "sandałowa kwestia", wpisuje się w szerszy temat przeplatających się relacji starszeństwa i pierwszeństwa Jezusa i Jana, o którym więcej np. we wpisie z ostatniego czwartku.

Sandał oznacza także ciało i władzę (por. polskie wyrażenie pod pantoflem). Sandał spada ze stopy Jezusowej na ikonie Matki Bożej Eleusy, wyrażając Jego Najpokorniejsze Wcielenie oraz władzę miłości Maryi. Zdejmowanie sandałów ma znaczenie także w Księdze Wyjścia, przy krzaku gorejącym (Wj 3,6 – podobnie jak tutaj, jest tam też niegasnący ogień, oznaczający Boga Ojca).

18 „Wzywając” (para-kaleo dosłownie „przy-wołać”, a także „zachęcać”. Wydaje się, że obecne jest też tutaj znaczenie czasownika podstawowego (kaleo – bez przedrostka para, znaczy on „nazywać”, „wołać”) – wobec sytuacji chrztu, która wiąże się z nadawaniem imion i rozlegającym się głosem z Nieba (chrzest Jezusa!), a także wobec nawiązania do stworzenia – gdzie w Septuagincie kaleo oznacza nadawanie imion ludziom, zwierzętom i rzeczom.