druga niedziela po Narodzeniu Pańskim – proLogos (3)

J 1,1-18
Przekład: 

Dzisiaj Prolog Świętego Jana czytany jest jako Ewangelia mszalna po raz trzeci. Przekład i wprowadzenie do jego lektury są tutaj. Natomiast pierwsza część komentarza (do wersetów J 1,1-9) znajduje się we wpisie z 31 grudnia.

Uwagi: 

Oto dalszy ciąg komentarza:

10 „W świecie był i świat przez Niego stał się”. Świat to po grecku znane nam brzmieniowo słowo kosmos. Oznacza ono zarówno całość i ogrom świata, jak i jego szczegółowy porządek i ład. Po polsku obydwa te sensy rozeszły się i rozdzieliły. Kosmos kojarzy się nam z odległymi galaktykami, a kosmetyka – z ozdóbkami oraz cielesnymi drobiazgami, służącymi przyjemnej powierzchowności. W greckim słowie kosmos są obydwa te aspekty: połączenie szczegółu z ogółem, piękna zewnętrznego z wewnętrznym, a także estetycznej harmonii z racjonalnym porządkiem.

„Świat go nie poznał”. Kluczowe Janowe pojęcie świata, jakby wbrew temu, co zostało właśnie wyżej napisane, niesie ze sobą często bardzo negatywne konotacje (por. np. J 17,14). Jednak nie jest to jego znaczenie jedyne ani pierwotne, o czym świadczy bardzo wiele Janowych wersetów (J 1,29; J 3,16-17; J 3,17; J 4,42). W ostatnim przykładzie Jezus jest nazwany „zbawcą świata”. Świat jest więc dobry z natury, ale natura ta została skażona. Skażenie natury nie przeczy jednakże jej oryginalnemu dobru.

11 „Do swoich przyszedł” – w swojej istocie natura świata jest dobra.

„Swoi go nie przyjęli” – wyrzekła się ona jednak samej siebie, nie przyjmując swojego Stwórcy.

12 „Ilu zaś Go wzięli” – ten nieco niezręczny przekład ma na celu umożliwienie konsekwentnego zastosowania polskich odpowiedników czasownika lambano („brać”, tłumaczone tutaj rdzeniem „jąć”), występującego w Prologu cztery razy, ale w różnych złożeniach (dwa razy z przedrostkami, dwa razy bez): katalambano (5, zob. komentarz, przedrostek kata): „ciemność go nie po-jęła”; paralambano (11, przedrostek para): „swoi go nie przy-jęli”; dwa razy lambano (12 i 16, bez przedrostka): „Ilu zaś Go wz-ięli (12)” oraz: „wz-ięliśmy (16) łaskę wobec łaski”. To pokrewieństwo wyraża bliskość relacji pomiędzy niezrozumieniem i niepojmowaniem a odrzuceniem – a także pomiędzy pojmowaniem, porozumieniem i przyjmowaniem. Pojmowanie nie jest tym samym, co rozumienie, a jednak są one ze sobą ściśle powiązane.

13 „Ciało i krew” to hebraizm, wyrażający doczesne życie cielesne (1Kor 15,50 oraz Hbr 2,14). Jest to to samo pojęcie ciała (sarks), które mamy też w następnym, mówiącym o wcieleniu Logosu, słynnym wersecie 14.

„Wola” (thelema) oznacza także „cel” albo „pragnienie”, a „wola ciała” to także pożądanie seksualne. Jest ono tu jednak rozumiane szerzej, jako przyczyna istnienia życia cielesnego.

„Zrodzeni” – czasownik gennao, ten sam, na którym opiera się Zwój Zrodzenia, czyli Mateuszowy rodowód Jezusa.

14 „Ciałem” – znowu słowo sarks, które nie oznacza ciała w sensie gr. soma (łac. corpus) – pojedynczego ciała konkretnego człowieka – ale ciało jako cielesną substancję, wszystkim ludziom właściwą. Z jednej strony „życie według ciała” napiętnowane jest grzechem (zob. np. Rz 7,5; 7,25), a z drugiej – ciało i krew są narzędziem Chrystusowego zbawienia (Rz 1,3; Hbr 2,14). Paradoks ten częściowo tłumaczą wersety (Rz 8,3nn).

„Stało się” (egeneto) – znowu czasownik gignomai („stać się”), który zawsze odnosi się do stworzenia świata i pojawił się już kilka razy w pierwszych wersetach Prologu. Jest nim tutaj nazwane Wcielenie. Bóg staje się Swoim własnym stworzeniem, dzięki czemu inne Jego stworzenia też mogą stawać się w Nim (3). W tym kontekście całkowicie zrozumiałe staje się pozornie dziwacznie „stał się człowiek” (egeneto anthropos) z wersetu (6). Dwie strony ludzkiego stawania się: jego wielkość wobec tego, że Bóg również uniżył się i stał się, aby stawać się mogli też ludzie – a także znikomość ludzkiej przygodności wobec Boskiej, wiecznej, pozaczasowej potęgi.

„Przybytek w nas uczynił” (eskenosen) – albo „rozbił w nas Namiot [Spotkania]” (gr. skene). Chodzi o Przybytek, w którym mieszkał Bóg Izraela, który objawił się Mojżeszowi. Został on uczyniony w nas, a nie tylko „między nami” albo – wciąż niedosłownie – „pośród nas”. Swoim Wcieleniem Bóg uczynił Swój Przybytek w ciele każdego człowieka, w każdej najmniejszej tkance każdego ciała ludzkiego (1 Kor 3,16). Świątynia ta zostanie ostatecznie zbudowana w Apokalipsie (Ap 21,3).

Rozbijanie namiotu, w językach współczesnych, osiadłych ludzi niedokładnie tłumaczone jako „zamieszkanie” (za łacińską Wulgatą), zawiera w sobie dialektykę wieczności i tymczasowości. Tymczasowość ta charakteryzuje zresztą w ogóle mentalność nomadów i pielgrzymów. Ich Bóg mieszkał z nimi na pustyni, tak samo jak oni, w przenośnym namiocie. Mieszkanie to jest stałym przemieszczaniem się, paradoksalnym stałym ruchem. Jezus zamieszkał też w ten sam sposób z ludźmi, w ich doczesnym, również przenośnym, namiocie „ciała i krwi”.

„Zobaczyliśmy” (etheasametha) – jest to czasownik dokonany, oznaczający jednocześnie intensywne oglądanie oraz wyraźne czegoś zauważenie.

„Jego Chwałę” (ten doksan autou) – nie chodzi tutaj przede wszystkim o chwałę jako o ludzką czynność chwalenia. Chwała to materialny wyraz Bożej obecności, ujawniający się w Namiocie Spotkania – starotestamentowym Przybytku Izraela, z której ludzkie „wychwalanie” dopiero wynika.

„Chwałę jako Jednorodzonego od Ojca” – moim zdaniem słowa te są w przekładzie BT przełożone bardzo nieściśle przez niepotrzebne dodanie czasownika „otrzymuje”. Chodzi o chwałę jako Jednorodzonego. Widzenie chwały Jezusa daje poznanie Jego Bożego Synostwa. Chwała nie jest zewnętrznym przymiotem, którą Jezus „otrzymuje”, ale integralnym wyrazem Jego Boskiej Istoty, w którym mamy też dostęp do Ojca. Jest ona istotną cechą Wcielonego Logosu, objawiającą Go ludziom, a nie tylko przypadkowym, materialnym dodatkiem albo „odpryskiem”. Z chwałą tą integralnie powiązana jest Boska pełnia (pleroma – 16), skoro jest to chwała Logosu „Pełnego” (pleres) łaski i prawdy. Łaska i prawda są więc osobowo związane z Jezusem w Jego chwale.

15 „Świadczy” (martyrei) – również „umiera śmiercią męczeńską”.

„Zawołał jest” – próba oddania greckiego czasu teraźniejszego perfectum, wyrażającego teraźniejsze skutki przeszłej czynności.

„Stał się jest przede mną” – również czas perfectum czasownika gignomai, niezwykle tutaj ważny. Nie chodzi o następstwo czasowe poczęcia (Jan począł się pół roku przed Jezusem), ale o to, że Logos, który stał się ciałem (egeneto – zwykły czas przeszły, aoryst), stał się jest (gegonenperfectum) przed Janem. Tutaj czas gramatyczny perfectum odnosi się nie tyle do porządku czasu, ile do porządku ponadczasowego, co wyjaśnione jest też słowami „był mi pierwszy”. W ponadczasowym porządku Wcielenie Syna Bożego zawsze poprzedza stawanie się jakiegokolwiek człowieka.

„Przychodzący” (erchomenos) – imiesłów ten, omówiony tutaj oraz tutaj, jest uroczystym tytułem Jezusa jako do Mesjasza i apokaliptycznego Syna Człowieczego (Ap 1,4!).

16 „Pełnia” – pleroma, błędnie moim zdaniem oddawana w BT jako dziwnie abstrakcyjna, wyjątkowo niefortunna „pełność”. Chodzi o wypełnienie oraz spełnienie Bożej obecności w człowieku i w świecie. Do tego miejsca nawiązują wszystkie inne biblijne „spełnienia” oraz „wypełnienia”, a prosty i dosłowny jego przekład, moim zdaniem, lepiej ten uniwersalizm wyraża.

„Wzięliśmy” – kolejne, niezwykle paradoksalne użycie czasownika lambano, odczytywać trzeba w kontekście poprzednich trzech jego wystąpień (zob. wyżej komentarz do 12). Oznacza ono tutaj branie bez posiadania i oddawanie bez brania, co wynika z pozornie niezrozumiałych słów „łaskę wobec łaski” (zob. zaraz niżej).

„Łaskę wobec łaski” – charin anti charitos. Przyimek anti znaczy dosłownie „naprzeciw”. Z łaski, która stała się przez Chrystusa, stał się Jan Chrziciciel, którego imię znaczy „Pan jest łaskawy”. Łaska Janowa jest więc odbiciem i realizacją łaski Chrystusowej. Wymiana jednej i tej samej łaski za łaskę jest celowym paradoksem Bożej ekonomii, skoro do jej istoty należy darmowość, bez której łaska nie byłaby łaską. Paradoks ten zachował się w polskim sformułowaniu „odwdzięczyć się”, bo charis znaczy także „wdzięk” oraz „wdzięczność”. „Odwdzięczać się komuś” można też „robiąc mu łaskę” na zasadzie odpłaty albo wymuszonej powinności, ale nie o tym tutaj mowa. Tutaj chodzi o wymianę darmowej łaski, która jest w istocie jedna i rozszerza się jako swoje własne odbicie – skoro anti znaczy pierwotnie, przestrzennie „naprzeciw”. „Wszyscy my” – hemeis pantes – „wzięliśmy” dar dzielenia się łaską, która nie jest naszą zasługą ani własnością. Kiedy korzystamy z tego daru łaski, to im więcej dajemy, tym więcej darmowej łaski otrzymujemy.

17 „Łaska i prawda stała się” – dwa rzeczowniki rodzaju żeńskiego łączą się z czasownikiem gignomai w liczbie pojedynczej. Nie jest to tak typowe dla greki jak analogiczna konstrukcja przy podmiocie w rodzaju nijakim. Tym bardziej więc ważne wydaje się połączenie tych dwóch rzeczowników w jeden podmiot, który wyraża jedność łaski i prawdy w Osobie Jezusa.

18 „Nie widział jest” (ouk heoraken) – kolejna próba oddania greckiego czasu gramatycznego perfectum. Miejsce z jednej strony oczywiste, a z drugiej – bardzo trudne do przełożenia i zrozumienia. Można także przełożyć „nikt nigdy Boga nie ogląda”. Występuje tu jednak słowo oudeis, zazwyczaj tłumaczone jako „nikt”, a etymologicznie znaczące „nie jeden”. Pisane jest łącznie, ale analogiczne do zaimka „ani jedno” (oude hen) z wersetu 3 (omówionego tutaj). Być może można więc też, w kontekście następnego zdania, sparafrazować: Boga nigdy nie widział nie-jeden, czyli ten, kto nie dostępuje wspólnoty Boskiej Jedności.

„Jednorodzony Syn” (monogenes hyios) – wiele rękopisów ma tutaj zamiast „Syn” słowo „Bóg” (theos).

„Który Jest” (ho on) – bardzo ważne miejsce, zawierające drugą część greckiego Imienia Bożego, bardzo często zupełnie pomijane przez tłumaczy. Pierwsza część tego Imienia („Ja jestem”  ego eimi) – pojawia się w Ewangelii Janowej zdecydowanie częściej (pisałem o tym tutaj). W tak ważnym tekście ważne jest każde słowo i wszystko wskazuje na to, że występujący tu imiesłów on („Będący”), dodatkowo opatrzony rodzajnikiem określonym ho, nawiązuje właśnie do Bożego Imienia. Jezus jest Tym, który objawia Boże Imię przez Swoje Wcielenie.

„Wyprowadził” (eksegesato) – bardzo ciekawe słowo, trudne do przełożenia (por. polskie „egzegeza”). Pochodzi od przyimka eks („z”) oraz czasownika hegeomai („prowadzić”, ale też – zwłaszcza tutaj – „opowiadać o czymś”). Dlatego Wulgata daje enarravit (por. polskie „narracja”), a BT tłumaczy „pouczył”. Logos opowiada nam o Ojcu Swoim Wcieleniem i Stworzeniem trochę tak, jak opowiada się dzieciom pełną głębi, nienachalnie pouczającą bajkę. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że Logos mówi o rzeczywistości prawdziwej wprost. Chodzi o opowiadanie, które jest zarazem prowadzeniem, o władzę Logosu Prawdziwego, dzięki której stajemy się też dziećmi Boga.