Pierwsza Niedziela Adwentu – początek końca

Łk 21, 25-28. 34-36
Przekład: 

25 I będą znaki na słońcu i księżycu, i gwiazdach; i na ziemi ścisk narodów na bezdrożu [wobec] huku morza i wstrząsu [fal].

26 Wtedy ludzie będą dusić się ze strachu i oczekiwania na [rzeczy] nadchodzące zamieszkałej ziemi, bowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte.

27 I zobaczą Syna Człowieczego przychodzącego w obłoku, z mocą i chwałą wielką.

28 Kiedy te [rzeczy] zaczną się stawać, wyprostujcie się i podnieście głowy wasze, dlatego że zbliża się wasze odkupienie.

34 Uważajcie zaś na samych siebie, aby nie ociężały wasze serca w opilstwie, pijaństwie i żywotnych zmartwieniach i nie nastał na was nagły ów dzień 35 jak pułapka.

Nadejdzie bowiem na wszystkich zamieszkujących na obliczu całej ziemi.

36 Czuwajcie więc w każdym momencie prosząc [w modlitwie], abyście zdołali umknąć wszystkim mającym się stać rzeczom i stanąć przed Synem Człowieczym.

Uwagi: 

25-26 Powtarza się rdzeń czasownika „wstrząsać”, określając najpierw falowanie morza, a następnie trzęsienie ziemi. To odwołanie do opisu stworzenia świata, gdzie ziemia i wody zostają od siebie oddzielone. Trudno przetłumaczalne Słowo aporia („bezdroże”) znaczy dosłownie „brak drogi” – zniszczeniu ulega porządek stworzenia, wody mieszają się z ziemią i droga staje się bezdrożem.

26 „Dusić się” (apopsycho) – łac. expiro, „tracić duszę”, dość trudne do przełożenia. Znów nawiązanie do początku świata, ale tym razem do opisu stworzenia człowieka, gdzie Bóg tchnął w człowieka duszę (Rdz 2,7: Hbr nefesz, LXX pnoe oraz psyche).

27 Syn Człowieczy (dosłownie „syn człowieka”) – grecka kalka hebrajskiego ben Adam. Adam to po hebrajsku imię o znaczeniu „człowiek”. Chodzi tutaj o nowego Adama i o nowe stworzenie.

28 „Zapoczątkują stawać” (archomenon ginesthai) – kluczowe miejsce, bardzo trudne do przełożenia. W imiesłowie archomenon nawiązanie do słowa arche („początek”, „zasada”, „władza”). Słowo „stawać się” (gignomai), często pomijane albo tłumaczone omownie, świadomie i celowo zachowuję. Szczególnie często jest ono używane w Septuagincie (czyli w greckim przekładzie ST) w Rdz 1, gdzie wszystko „się staje”, podobnie jak Logos „staje się” ciałem w Prologu Janowym (J 1,1-18). Czasownik gignomai zawiera ten sam rdzeń, co polskie słowo „gen”. Rzeczy ostateczne zaczynają stawać się na podobieństwo rzeczy pierwszych.

34 „Żywotnych zmartwieniach” (biotikai merimnai) – zmartwienia, które dotyczą spraw związanych z żywotem, czyli z ziemskim życiem konkretnego człowieka – jedzeniem, odzieniem, schronieniem.

35 „Zamieszkujących na obliczu całej ziemi” – dosłownie „siedzących na obliczu” – hebraizm, wymownie obrazujący sytuację człowieka w kosmosie.

36 „Moment” (kairos) – słowo oznaczające, obrazowo mówiąc, jeden punkt na osi czasu (chronos), a pierwotnie określające określoną miarę lub proporcję.

„Mającym się stać rzeczom” - znowu czasownik gignomai, bardzo często pojawiający się w opisie stworzenia.

Komentarze

dlaczego w tej perykopie brak tematycznie ściśle związanego fragmentu Łk21, 29-33?
Czy jest w tym jakaś zasada?
Czy fragment jest zarezerwowany na inną okazję?

Ja też nie wiem, dlaczego tak jest. To wybór posoborowego lekcjonarza, którego przesłanki są czasami, być może, "czysto ilościowe", co nie zawsze jest rozwiązaniem optymalnym dla potrzeb porządnej analizy tekstu... W Piśmie Świętym każde słowo jest bardzo silnie powiązane z każdym innym i takie wybory są zawsze bardzo, bardzo trudne: gdzie zacząć, gdzie skrócić, gdzie skończyć jakieś czytanie... - no i tak mogę to pozytywnie tłumaczyć. Ja mam ciut łatwiej, bo tylko to krytykuję, ale sam przycież przyjąłem, przynajmniej na jakiś czas, takie kryterium podziału i punkt odniesienia: właśnie ten lekcjonarz :)

Nie lepiej "zamieszkiwać oblicze"? – zamiast "na obliczu".
Dziś dopiero dostałam namiary na "Filoblogos", więc zaczynam od pierwszej niedzieli Adwentu :)

...szczerze mówiąc. Po polsku brzmi lepiej, ale po grecku jest przyimek. Moim zdaniem najlepiej tak, jak jest w komentarzu: "siedzących na". Ale poszedłem na kompromis, bo uznałem, że się może źle komuś skojarzyć to "siedzenie na obliczu". No i takie są skutki kompromisu: albo będzie wierniej, albo piękniej - bo jeżeli wstawimy "zamieszkujących" zamiast "siedzących", to "zamieszkujących" z przyimkiem jest wierniej, a "zamieszkujących" bez przyimka - piękniej. Tymczasem powinno być i wierniej, i piękniej zarazem, czyli "siedzących" bez przyimka, ale nie mamy odwagi przez czyjeś potencjalne skojarzenia. N.B. ten czasownik kathomai jest chyba tutaj naśladownictwem hebrajskiego iaszaw, który znaczy i mieszkać, i siedzieć, i trwać, a po grecku - zamiast kathomai - bywa oddawany słowem menein... Witam na blogu i dziękuję za poważne, systematycne podejście :)